piątek, 30 sierpnia 2013

Liebster Award

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

No dobrze... zacznę od tego, że kompletnie nie spodziewałam się od nikogo podobnego wyróżnienia. Zwłaszcza, że nie zdążyłam jeszcze zaprezentować tutaj zbyt wiele mojej pisaniny - ale obiecuję, że to już wkrótce się zmieni, jestem w trakcie pisania kilku opowiadań ;) A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak odpowiedzieć na pytania, które zadał mi Choi Matao.

1. Za co kochasz/lubisz k-pop?
Trudno powiedzieć. Jest bardzo pozytywny, różnorodny i nie ogranicza się do ładnej panienki wywijającej tyłkiem. Jest w nim coś takiego, że wolę go od zachodniego popu, chociaż nie rozumiem tekstów i co rusz muszę sięgać po tłumaczenia. 
2. Ulubiony wokalista/zespół?
Mam ich kilka. Na równi lubię B.A.P, EXO, Block B, CN Blue i wiele innych. Kolejność przypadkowa. 
3. Cytat z piosenki, którego nigdy nie zapomnisz?
Na myśl przychodzi mi teraz tylko część rapu Zelo z One Shot:

Potrząśnij głową i powiedz "nie" byciu więźniem lenistwa
Wszyscy ci, którzy się nie starają, natychmiast się obudźcie
Chcesz mieć wysoką pozycję tylko dzięki siedzeniu w swoim pokoju?
To nie jest gra - dlaczego nie możesz oddzielić tego od rzeczywistości?

Tłumaczenie zapożyczone z tekstowo.pl
4. Jaki kraj chcesz odwiedzić / ewentualnie zamieszkać w nim na stałe?
Kiedyś myślałam o Japonii, teraz bardziej o Korei Południowej. 
5. Jakie były twoje początki z k-pop'em?
Szczerze? Bardzo się przed nim broniłam. Słuchałam głównie j-rock'a i chcąc nie chcąc natrafiałam w sieci na ślady k-pop'u. Wszystko zaczęło się od Fantastic Baby, bo moje koleżanki polubiły tę piosenkę, a potem i kolejne. Próbowały mnie tym zarazić tak, jak ja wcześniej zaraziłam je j-rockiem i w końcu im się udało. To było jakoś niedługo przed debiutem B.A.P i EXO. 
6. Osoba, którą chcesz bliżej poznać? (Oczywiście osoba związana z k-pop'em)
Następne trudne pytanie. Yonghwa z CN Blue? 
7. Masz 1 dzień na spędzenie czasu z osobą, którą wybrałaś w punkcie 6. Co w tym czasie będziecie robić?
Och, rany... spełnienie marzeń! Myślę, że dużo byśmy spacerowali i rozmawiali o kompletnych głupotach, o ile udałoby się nam znaleźć wspólny język. I poszlibyśmy na bubble tea, koniecznie, bo nigdy jej nie piłam i chciałabym po prostu spróbować.  
8. Czy według ciebie życie jest czarno-białe?
Oczywiście, że nie. Nie jestem psem, widzę kolory. Chociaż w moim życiu są one ostatnio odrobinę przydymione, bo nie podoba mi się perspektywa rozpoczęcia klasy maturalnej. 
9. Piosenka do której chcesz w najbliższym czasie nauczyć się choreografii to?
Żadna. Nie-na-wi-dzę tańczyć. Od kiedy? Od zawsze. Dlaczego? Bo nie umiem i jakoś nie sprawia mi to przyjemności. Co nie zmienia faktu, że lubię sobie popatrzeć na innych tancerzy. Kai ♥
10. Twoje hobby?
Od wczesnego dzieciństwa uwielbiam rysować i nie zmieniło mi się to do tej pory. Może mam predyspozycje, żeby bardziej rozwinąć się w tym kierunku, ale jestem zbyt leniwa, a wiadomo, że bez praktyki ciężko coś osiągnąć. Ja natomiast rysuję głównie moją postać - faceta, którego powoli podświadomie zmieniam w transwestytę... ._. 
11. Skąd bierzesz pomysły na pisanie fanficków?
Z powietrza. Z codziennego życia. Z filmów, muzyki. Ze wszystkiego. Miesiąc temu spojrzałam na okno innego bloku, który widzę z okna mojego pokoju, wpadł mi do głowy pomysł i zaczęłam pisać fanfick. Tak, opowiadanie o oknie, konkretnie KaiSoo. Ale trochę jeszcze na nie poczekacie. 

No i już, pytania za mną. Niestety nie nominuję aż jedenastu blogów. I nie będą to raczej blogi, które mają mniej followersów niż ja, bo zwyczajnie jestem w tym blogowym światku od niedawna i nie znam, nie czytam zbyt wielu blogów. Takich, które mi się podobają, mam dosłownie małą garstkę. 


Moje pytania do nominowanych:
1. Ulubiony gatunek opowiadań?
2. Czy masz wokół siebie dużo osób zainteresowanych k-popem? (nie licząc internetowych znajomości)
3. Lubisz sushi?
4. Grasz na jakimś instrumencie lub chciałbyś się nauczyć?
5. Kto był pierwszym azjatyckim artystą, do którego się przekonałeś?
6. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
7. Zbierasz gadżety związane z Twoim zainteresowaniem?
8. Czy jest w szkole jakiś przedmiot, którego nienawidzisz?
9. W ilu językach umiałbyś się porozumieć?
10. Uważasz, że jesteś szczęśliwy?
11. Jak widzisz siebie za 10 lat?





środa, 14 sierpnia 2013

Dziwne Sny (2/?)

Tytuł: Dziwne Sny
Pairing: Banglo
Gatunek: general, fluff
Liczba słów: 1000

***

Na ile ten sen był snem świadomym? Czy po przebudzeniu można jeszcze stwierdzić, czy miało się wpływ na wydarzenia w sennych majakach? I skąd brały się te dziwne wizje w jego głowie? Dlaczego z jego podświadomości wypełzały takie, a nie inne obrazy? Gdyby to zdarzyło się jeden raz, być może nie przejmowałby się tak bardzo, ale już po raz trzeci obudził się w środku nocy, zlany zimnym potem, praktycznie czując na swoim ciele dotyk silnych dłoni lidera, chociaż w ten szczególny, nieprzyzwoity sposób spotkał się z nimi jedynie we śnie. Podniósł się gwałtownie do siadu, na ułamek sekundy zapominając, że śpi na górze łóżka piętrowego. Przypomniał sobie o tym dopiero, gdy boleśnie uderzył głową o niski sufit. Stęknął głośno i roztarł dłonią obolałe czoło.
- Żyjesz tam na górze? - dobiegł go przyciszony, znajomy głos, a zaraz potem dostrzegł czyjąś głowę wychylającą się z dołu. Jongup.
- Przepraszam, że cię obudziłem. Nic się nie stało, to tylko głupi sen.
- I tak nie spałem - odparł starszy, tłumiąc ziewnięcie. - Co to był za sen?
- Wielki matoki bunny gonił mnie przez pola i lasy z młotem w łapkach - skłamał bez zająknięcia. Już po drugim śnie nawymyślał mnóstwo historii alternatywnych, które mógłby sprzedać przyjaciołom zamiast relacji z sennego obściskiwania się z Yonggukiem. Nawet, jeśli to był jedynie sen, nie miał ochoty nikomu się do niego przyznawać. Szczególnie, kiedy nie był pewien, co sam o tym dziwnym zjawisku myśli.
Jongup uśmiechnął się rozbawiony, chociaż w mroku pokoju nie było tego zbyt dobrze widać.
- Czy ten matoki miał twarz naszego lidera? - spytał konspiracyjnym szeptem, stając na palcach, by znaleźć się choć trochę bliżej kolegi i dostrzec jego twarz.
- Co? Nie! Czemu pytasz? - Choi był wyraźnie zbity z tropu.
- Od jakiegoś czasu jęczałeś tylko... Yongguk, Bang, nie, przestań... - Jongup nie mógł ukryć rozbawienia w swoim tonie.
- Coś ci się przesłyszało - burknął blondyn, kładąc się twarzą do ściany i nakrywając kołdrą po sam nos.
- Och, liderze... - teatralnie westchnął starszy. Za chwilę usłyszeli skrzypnięcie jednego z dolnych materacy i charakterystyczny, nieco zachrypnięty głos, w tej chwili należący do nie do końca przytomnej osoby.
- Ktoś mnie wołał? - wymruczał Yongguk, patrząc na ciemne wnętrze sypialni i niewyraźne sylwetki młodszych kolegów.
- Nie, hyung, śpij. Zdawało ci się - odparł prędko Jongup, wracając do swojej pościeli. - I dobranoc, Zelo. Słodkich snów.

***

- Zelo, mówiłeś, że już dobrze się czujesz - blondyn wzdrygnął się, słysząc słowa lidera skierowane prosto do niego. - Nie masz apetytu? Musisz przecież jeść.
Junhong dźgał pałeczkami ryż w swojej misce, mieszał go, chwytał niewielkie grudki i zaraz je odkładał, nie mogąc zebrać się na choćby najmniejszy kęs. Mówi się, że śniadanie to najważniejszy posiłek, jaki spożywamy w ciągu dnia, ale nawet ta prawda życiowa nie skłoniła go do przełknięcia czegokolwiek. Nawet zielona herbata jakoś mu nie smakowała.
- Bang ma rację - odezwał się Himchan, spoglądając to na lidera, to na maknae. - Dziś mamy dużo pracy. Jeśli nic nie zjesz, będzie z tobą kiepsko. Chyba, że chcesz jeszcze jeden dzień zostać w domu? - utkwił w blondynie wyczekujące, zmartwione spojrzenie.
Zelo powoli podniósł wzrok znad miski, by spojrzeć na Himchana, a po chwili także na Yongguka, choć ten drugi manewr przyszedł mu z niejakim trudem.
- Mamo, tato... - mruknął ironicznie, lecz starając się, by nie zabrzmiało to aż nazbyt nieuprzejmie. - Jestem już dużym chłopcem.
- Wyluzujcie trochę i poluźnijcie mu tę smycz. Nasz mały maknae po prostu się nie wyspał - wtrącił rozbawiony Jongup, zbierając ze stołu puste talerze i miski, kierując się z nimi w stronę zlewu. - Zaraz dojdzie do siebie, tylko dajcie mu odetchnąć.
- Skoro tak... - westchnął Bang. - Zelo, chcesz iść na spacer przed treningiem?
- Jongup chyba nie to miał na myśli - zaoponował prędko Himchan, na co Youngjae i Daehyun wymienili znaczące spojrzenia.
- Tato, lepiej na ten spacer weź mamę - stwierdził Dae, wskazując głową na szatyna i zaraz dopijając swój sok. - Obgadacie sobie te swoje środki wychowawcze.
Youngjae skinął głową na znak, że zgadza się z przedmówcą.
- Popieram - mruknął Zelo, wstając od stołu i pospiesznie znikając w łazience.
- Ale... - zaczął Bang, nieco zbity z tropu.
- Przegłosowane, tato - przerwał mu Jongup. - Idźcie sobie, spotkamy się na treningu

***

- Na dziś już wystarczy - zarządził lider po kilku godzinach wyczerpującej próby. - Dobra robota, chłopaki.
- Ja jeszcze trochę zostanę - odparł zaraz najmłodszy, sięgając po butelkę wody. - Sporo mnie ostatnio ominęło, muszę to nadrobić.
- Nie powinieneś się przemęczać - lider zatrzymał się w drzwiach. Jongup, Youngjae i Daehyun zdążyli ulotnić się już do szatni.
- Ja z nim zostanę - zgłosił się prędko Himchan, posyłając Bangowi uspokajający uśmiech. - Przypilnuję, żeby nie siedział tu zbyt długo.
- No... naprawdę, jak chcecie - Bang machnął rękami w bezradnym geście i wyszedł z sali, zostawiając mamę zespołu razem z maknae. Zelo odstawił butelkę pod ścianę i wrócił na środek sali, by powtórzyć część nowego układu.
- Pokłóciłeś się z liderem? - spytał Himchan, siadając powoli w kącie sali, nie spuszczając wzroku z blondyna. - Widocznie go dzisiaj unikasz - dodał, oczekując odpowiedzi, ale odpowiedziała mu jedynie wymowna cisza i Zelo nieprzerywający swojej pracy.
- I myliłeś się za każdym razem, gdy miałeś tańczyć obok niego - zauważył szatyn. - Coś ci nagle w nim przeszkadza? - po raz kolejny nie usłyszał w odpowiedzi żadnych słów, lecz mimo tego postanowił kontynuować swój monolog do skutku bądź do znudzenia.
- Bang martwi się o ciebie, to widać. Na nikogo chyba nie zwraca ostatnio tyle uwagi.
- Sam kilka dni temu ćwiczył do późna w nocy. Dlaczego mi nie wolno?
- Ledwo co wróciłeś do siebie po chorobie. Nikt z nas nie chce, żebyś tym razem rozłożył się przez przepracowanie, rozumiesz chyba.
Zelo zdawał się już nie zwracać większej uwagi na kolegę, wpatrując się we własne odbicie w lustrze, lecz mimo tego słuchał go bardzo uważnie, nie roniąc ani jednego słowa. Himchan uśmiechnął się na swój sposób smutno.
- Yongguk jest dla mnie bardzo ważny. Nie chcę, żeby zamartwiał się z twojego czy jakiegokolwiek innego powodu. Chodźmy już, dobrze?
- Bardzo ważny..? - Maknae zatrzymał się gwałtownie.
- Oczywiście. To mój przyjaciel.

sobota, 10 sierpnia 2013

Dziwne Sny (1/?)

Tytuł: Dziwne Sny
Pairing: Banglo
Gatunek: general, fluff
Liczba słów: 1389

***

Tegoroczne lato w Seulu było wyjątkowo parne i gorące. Ludzie nie spędzali na dworze więcej czasu, niż było to absolutnie konieczne, a ci, którzy już zostali do tego zmuszeni, rozpaczliwie szukali schronienia w cieniach wieżowców lub pomiędzy alejkami zadbanych, w najmniejszych detalach zaplanowanych parków. Zelo, wsparty o wewnętrzny parapet okna w swoim dusznym pokoju, markotnym wzrokiem obserwował zmęczonych przechodniów. Mimo, iż ich twarze zdradzały przepracowanie i dzielnie skrywane niezadowolenie z życia, chciałby być teraz jednym z nich. Wolałby być którymś z tych nieznanych, szarych ludzi, zamiast tym styranym, śmiesznym maknae, który potrafił złapać dokuczliwe przeziębienie nawet w taką pogodę. Tak, naprawdę był chory, jakkolwiek komiczne by to w tej chwili nie było. Podczas, gdy reszta zespołu poszła na kolejną próbę, on tkwił w ich wspólnym lokum, ignorując zalecenia lekarza dotyczące leżenia w łóżku i stojąc tuż obok przenośnego wiatraczka, którego podmuch już jakiś czas temu przestał przynosić mu ulgę. Nie czuł się szczególnie źle, ale menadżer wręcz nakazał mu pozostanie w domu, aby blondyn bardziej się nie rozchorował. Decyzja zrozumiała dla wszystkich poza samym chorym, który ten jeden raz nie cieszył się z wolnego czasu, mając świadomość, że musi go spędzić w tych nudnych czterech ścianach.
Wreszcie, do reszty znudzony widokami rozciągającymi się za oknem, z braku laku zasiadł przed telewizorem. Bez większego entuzjazmu przeglądał kanały, co chwilę nadgarstkiem ocierając z czoła kropelki potu. Automatycznie omijał wszelkie stacje muzyczne, przypominające mu jedynie o straconych przez przeziębienie treningach, aż wreszcie trafił na jeden z wielu programów kulinarnych. Przyrządzanie kimchi nie było może zagadnieniem, które nadmiernie go fascynowało, ale starannie wyćwiczone ruchy rąk gospodyni o nieznośnie uprzejmym wyrazie twarzy zahipnotyzowały go na dłuższą chwilę, aż poczuł się nieco senny. Ze stanu odrętwienia wyrwało go nawet nie skrzypnięcie drzwi, a dopiero przepełniony wyrzutem głos dobiegający zza jego pleców.
- Zelo, co tutaj robisz? Miałeś nie ruszać się z łóżka.
Blondyn wzdrygnął się, by dopiero po kilku sekundach uświadomić sobie, że słowa kierowane były do niego. Może to choroba, a może zbyt wysoka temperatura tak niekorzystnie wpłynęła na jego percepcję. A jeśli to te hipnotyzujące ręce stereotypowej gospodyni? Cholera wie. Odwrócił głowę do tyłu zbyt gwałtownie, w dodatku bez wcześniejszego porozumienia z tułowiem, w efekcie czego aż rozbolała go szyja i kark.
- Hyung-nim... - mruknął, krzywiąc się nieznacznie. - Nie jesteś na treningu?
Yongguk posłał młodszemu pełne umiarkowanej, raczej łagodnej dezaprobaty spojrzenie.
- Chciałem zobaczyć, jak się czujesz, więc zerwałem się trochę wcześniej.
- I wypuścili cię? Tak zwyczajnie?
- Himchan stwierdził, że lepiej będzie cię kontrolować. Jak zwykle miał rację - uśmiechnął się, opierając dłonie o tylne oparcie kanapy, na której siedział blondyn.
- Przecież sobie radzę - żachnął się młody.
- Właśnie widzę. Dobrze się czujesz?
- Genialnie, nie musisz się martwić.
- Poważnie?
- Hyung, czy ja mówię niewyraźnie?
- Nie, tylko... patrzyłeś ostatnio w lustro? - spytał Bang po krótkiej chwili wahania, okrążając kanapę i kucając przed nią, by zerknąć na maknae z dołu. Zelo zmarszczył brwi i zaraz zaczął rozglądać się za lustrem, ale prędko uświadomił sobie, że najbliższe znajduje się w łazience. Naprawdę nie chciało mu się tam iść. Mimo zapewnień o świetnym samopoczuciu, czuł się trochę ociężały i senny.
- Jesteś cały czerwony - dodał Yongguk zmartwionym tonem, wyciągając rękę w kierunku czoła blondyna, ale ten prędko odtrącił jego dłoń.
- Po prostu jest gorąco - Zelo wymijająco wzruszył ramionami, co jednak nawet w najmniejszym stopniu nie uspokoiło lidera.
- Powinieneś się położyć - nalegał.
Blondyn zmrużył oczy i znużonym wzrokiem spojrzał na kolegę z zespołu, który w tej chwili był według niego nie uroczy i troskliwy, lecz upierdliwy jak nieuchwytna mucha-ninja nieustannie brzęcząca nad uchem.
- Jeśli nie zadbasz o swoje zdrowie, cała grupa może nawalić na najbliższym...
- Dobrze, już dobrze! - niemal warknął podirytowany blondyn, gwałtownie podnosząc się z siadu, co szybko okazało się być sporym błędem. Tracąc równowagę przewrócił się prosto na Banga, który nie zdążył w porę się wyprostować. Lider poczuł, że w tak bliskiej obecności blondyna robi mu się jeszcze goręcej, a żar lejący się z nieba nie miał z tym chyba wiele wspólnego.
- Zelo..?
- Przepraszam, już... już cię zostawiam, przepraszam, naprawdę - gorączkowo tłumaczył się młodszy, czyniąc pierwsze próby podniesienia się z podłogi i z kolegi.
- Nie, poczekaj - Bang złapał blondyna za nadgarstki, aby utrudnić mu wydostanie się z tej niezręcznej sytuacji. Och, moment, niezręcznej? Zależy dla kogo. - Tak jest dobrze - uśmiechnął się.
- Tak jest jak? - Choi zamarł na chwilę z rozchylonymi wargami, wpatrując się w bruneta raczej tępym wzrokiem. Niezbyt rozumiał całą tę sytuację i kontekst, w jakim Yongguk wypowiedział ostatnie słowa.
- Jest dobrze - powtórzył, przesuwając prawą rękę na plecy maknae i przyciskając go do siebie zdecydowanie, lecz nie za mocno, by nie przysporzyć mu tym zbędnego dyskomfortu. Wkrótce ostrożnie wsunął palce za koszulkę zdezorientowanego, młodszego kolegi, by dotknąć jego rozpalonego ciała.
- Hyung, co ty?!
- Cicho, Toto - uciszył go lider, palce drugiej ręki wplątując w jasne loki swojego małego króliczka. - Nic już nie mów - szepnął, niebezpiecznie zbliżając swoje usta do jego warg. Jeszcze tylko centymetr, pół...

***

- ...lo. Zelo - ciche wołanie i ręka ostrożnie potrząsająca jego ramieniem wybudziły go z głębokiego snu. Siedział, czy też raczej półleżał na sofie w pozycji, którą mógł przybrać jedynie podczas dziwacznej, sennej szarpaniny. W telewizji przykładna gospodyni już dawno skończyła doprawianie kimchi i teraz z kolei z przesadną fascynacją omawiała już chyba dziesiąte zastosowanie sezamu w kuchni.
- Bang, przestań już... - mruknął ospale, dopiero otwierając oczy i przecierając je, by obraz przed nimi zechciał nabrać ostrości. Dopiero po dłuższej chwili zorientował się, że patrzy na pochylającego się nad nim Himchana.
- Junhong, wszystko w porządku? - spytał, ale maknae nie potrafił wydusić z siebie ani słowa.
- Masz chyba gorączkę, poza tym ciągle powtarzałeś imię Yongguka. Śnił ci się? - ton Himchana stał się nieco podejrzliwy, choć wciąż łagodny.
- Tak, to był strasznie dziwny sen. On... - młody urwał na chwilę. Po części dlatego, że nie mógł się skupić, a po części dlatego, że kolega z zespołu mierzył go tym dziwnym, jakby nieufnym spojrzeniem. - Gdzie on w sumie jest?
- Jeszcze na sali treningowej, chciał dopracować swoje solówki. Reszta rozproszyła się gdzieś na mieście.
- I Bang ani na chwilę nie wychodził podczas próby?
- Nie. Pracuje dzisiaj naprawdę ciężko. Zelo, on naprawdę ci się śnił? - Himchan sprawiał wrażenie, jakby na tej odpowiedzi zależało mu bardziej, niż powinno. Chociaż ciężko stwierdzić, o czym tak naprawdę myślał. Zdarzało mu się aż nadto przejmować nawet bardzo błahymi sprawami.
- Tsa...
- I co tam robił? - twarz wokalisty przybrała wyraz uprzejmego zaciekawienia. Minęła jednak dłuższa chwila, nim młodszy zebrał się na wyjaśnienia.
- On... nic takiego. Wyciskał ze mnie siódme poty na treningu, miałem już tego dość. Dobrze, że mnie obudziłeś - uśmiechnął się trochę krzywo, a Himchan najwyraźniej się uspokoił, bo westchnął cicho i przestał wwiercać w blondyna tak intensywne spojrzenie.
- Nie ma za co - roześmiał się bezgłośnie. Zdawać by się mogło, że z jakiegoś powodu kamień spadł mu z serca. - Miałeś regularnie brać witaminy, nie? Przyniosę ci tabletki i wodę - poklepał chłopaka po ramieniu, po czym niemal wybiegł do kuchni, zostawiając Zelo sam na sam z jego własnymi myślami.